Ostatnimi czasy coraz częściej docierają do nas informacje o ciągle postępującym rozwoju nowych sieci 4G. Czym one właściwie są? Niestety wielu ISP (w tym rodzimy Play lub amerykański AT&T) używa powyższego terminu wprowadzając potencjalnych klientów w błąd – oferują oni “zaledwie” łączność klasy HSPA+, czasami nawet jeszcze mniej…
International Telecommunication Union informuje, że sieciami czwartej generacji możemy nazywać nie tylko te oparte na technologii LTE lecz także mobilną odmianę WiMAXa, a nawet szybsze sieci 3G (szczególnie HSPA+). Naturalnie, te ostatnie spełniają warunek dostarczenia wysokich prędkości odbioru i nadawania danych – nie są jednak w stanie dostarczyć opóźnień tak niskich jak dwa pierwsze rozwiązania. Różnice ciężko zauważyć przeglądając strony czy też korzystając z tekstowych komunikatorów lecz przy grach sieciowych i komunikatorach video lub VoIP każda poprawa staje się istotna.
Kto więc dostarczy prawdziwej łączności 4G? Za granicą naszego kraju to między innymi ukraiński Freshtel (technologia mobile WiMAX, koszt około 64pln/miesiąc, także jako prepaid), szwedzka Telia (technologia LTE, koszt około 260pln/miesiąc), a także amerykańskie sieci Sprint (mobile WiMAX) i Verizon (LTE). W Polsce odpowiednią infrastrukturę posiada de facto tylko jeden operator, a właściwie grupa dostawców – Mobyland, CenterNet oraz Aero2. Wdrażana w naszym kraju technologia to LTE (jest to pierwszy na świecie przypadek komercyjnego wykorzystania częstotliwości 1800MHz dla usług czwartej generacji). Niestety, nie znamy jeszcze cen ani dokładnego terminu rozpoczęcia świadczenia usług lecz widzieliśmy już prototyp modemu dedykowanego do pracy w naszej sieci LTE. Podczas przeprowadzanych przez Mobyland i CenterNet syntetycznych testów udało się osiągnąć ponad 140mbit/s downlink, ponad 40mbit/s uplink oraz opóźnienia rzędu 15ms.
Z pewnością rok 2011 przyniesie prawdziwą rewolucję oraz gwałtowną popularyzację technologii 4G zarówno w Polsce (kilku innych ISP planuje wdrożyć własną infrastrukturę) jak i na świecie. Należy jednak pamiętać, że początki zawsze są trudne (wystarczy przypomnieć sobie wprowadzenie technologii 3G w naszym kraju), a podczas eksplozji popytu dostawcy mogą zwyczajnie nie być w stanie utrzymać parametrów na znakomitym poziomie.

