Instalacja Debiana z dysku twardego

Załóżmy, że potrzebujesz zainstalować Debiana na starym, beznapędowym laptopie. Nie możesz wykonać rozruchu z sieci ani napędu USB, a jedyne co masz do dyspozycji to sprawny DOS lub Windows 95/98 na dysku twardym. Niemożliwe? Wręcz przeciwnie.

  1. Pobierz z internetu obraz płyty instalacyjnej netinst (np. stąd). Teoretycznie zamiast obrazu dla wersji stabilnej (5.0.6 Lenny) możesz użyć obrazu dla wersji Squeeze (Testing).
  2. Pobierz z internetu loadlin (jest tutaj) oraz pliki vmlinuz i initrd.gz (są tutaj dla wersji stabilnej i tutaj dla testowej).
  3. Upewnij się, że masz na dysku wolną tj. niespartycjonowaną przestrzeń. Jeśli nie – zmniejsz partycje zawierającą Windows używając np. Parted Magic do 1Gb (jeśli potrzebujesz użyj innego rozmiaru).
  4. Utwórz katalog nazwany np. debian i umieść w nim pliki vmlinuz, initrd.gz i obraz płyty instalacyjnej (pamiętaj o zmianie nazwy na krótką – proponuję debian.iso).
  5. Wypakuj loadlin na dysk (proponuję umieścić loadlin.exe bezpośrednio na C:\).
  6. Napisz skrypt startowy dla loadlin. Po wykonaniu poprzednich kroków w podany przeze mnie sposób powinien wyglądać tak:

    c:\loadlin c:\debian\vmlinuz initrd=c:\debian\initrd.gz vga=extended ro

    zapisz skrypt w tym samym katalogu co loadlin.exe nadając mu krótką nazwę np. “debinst.bat”.

  7. Przejdź do Start > Zamknij… > Uruchom ponownie w trybie MS-DOS, a następnie wydaj komende

    C:\WINDOWS>cd ..

  8. Uruchom swój skrypt (debinst.bat).

Po wykonaniu ostatniej czynności loadlin powinien załadować podane jądro i obraz ramdysku, co powinno poskutkować uruchomieniem instalatora Debiana. Oczywiście po ukończeniu instalacji możesz skasować partycje zawierającą Windows aby oszczędzić miejsce ;)

Wygodna praca bez interfejsu graficznego

Pamiętam dość specyficzną sytuację – awaria mojego komputera stacjonarnego, laptop w rozsypce, a ja zostałem na lodzie z thin clientem, kablem sieciowym i kontem shellowym (chyba to było konto w NetBSD). Z braku lepszego rozwiązania w taki sposób korzystałem z dobrodziejstw internetu przez kilka dni. W tym poście opiszę Ci niezbędne w takich sytuacjach oprogramowanie.

Przeglądanie zasobów WWW:

Elinks – prawdopodobnie najbardziej zaawansowana przeglądarka działająca w trybie tekstowym. Potrafi wyświetlić ramki, tabelki, wykonać JavaScript, cache’ować przeglądane strony, zapamiętać ulubione strony, wyświetlać więcej niż jedną strone (zakładki). Bez problemu otwiera GMail z interfejsem “podstawowy HTML”, mobilne wersje serwisów takich jak Blip czy Twitter, Onet Lajt i tego bloga ;-)

Strona projektu: http://elinks.or.cz/.

Komunikacja:

GNU Freetalk – prosty ale wygodny (wymaga jedynie zapamiętania kilku komend i edycji pliku z konfiguracją) klient Jabbera. Obsługuje szyfrowanie połączeń, może korzystać z niestandardowych portów, pozwala użytkownikowi wyjść do linii komend bez zamykania programu (sic! bez screena!).

Strona projektu: http://www.gnu.org/software/freetalk/.

BitchX – klient IRC oparty na ircII, obsługuje skrypty. Nie jest rozwijany od kilku lat lecz do dziś pozostaje wysoce funkcjonalny i dość wygodny.

Strona projektu: http://www.bitchx.org/.

Zarządzanie plikami:

Midnight Commander – znany także jako mc, klon programu Norton Commander na platformę DOS, pozwala manipulować plikami na dysku (odczyt/edycja także zewnętrznymi aplikacjami) i/lub zewnętrznych serwerach FTP. Według mnie program absolutnie niezbędny w środowisku pozbawionym interfejsu graficznego.

Strona projektu: http://www.midnight-commander.org/.

Nano – prosty i bardzo wygodny edytor tekstu, przydatny nie tylko wtedy gdy jesteśmy skazani na command line interface ;-)

Strona projektu: http://www.nano-editor.org/.

Pobieranie plików:

rTorrent – najbardziej zaawansowany tekstowy klient sieci BitTorrent, często używany na serwerach. Skomplikowana konfiguracja ale ogromne możliwości. Całkowicie zastępuje graficzne programy tego typu.

Strona projektu: http://libtorrent.rakshasa.no/.

Poza wymienionymi tu programami zapewne będziesz potrzebować narzędzi takich jak screen, wget, curl czy nmap. W niektórych przypadkach możliwości techniczne pozwolą na słuchanie muzyki – proponuję sięgnąć po moc, mp3blaster lub mplayer.

Zarządzanie .plikami w MacOS X

Nie od dziś wiadomo, że system z nadgryzionym jabłkiem nie pokazuje plików i folderów zawierających na początku nazwy kropkę. W większości przypadków nie zakłóca to pracy użytkownikom jednak problemy mogą pojawić się, gdy zechcemy sięgnąć do plików lub folderów konfiguracyjnych (np. .htaccess, /.psi albo /.BitchX). Czy można otworzyć takie pliki? Oczywiście, że tak! Dostęp do tych plików uzyskasz za pomocą terminala.

  1. Uruchom terminal.
  2. Przejdź do folderu zawierającego plik, który chcesz edytować.
  3. Wpisz następującą komendę do terminala i potwierdź:

    PowerMacG4:~ ksx4system$ vi .htaccess

    oczywiście zamiast vi (instalowanego domyślnie razem z systemem) możesz użyć innego edytora konsolowego (np. nano, pico, vim) lub graficznego (np. BBEdit).

Zapewne spytasz jak wyjść z edytora vi… ;-) to bardzo proste, wystarczy w jego oknie wprowadzić

:q

a następnie potwierdzić. Pamiętaj, że zamknięcie okna terminala nie musi zamknąć działającej w nim aplikacji!